Tak, tak, czas leci nieubłaganie. Zbliża się luty ... szykuj buty :P...ja jednak czekam na wiosnę. Zieleń i słońce, majowe pikniki, wypady z przyjaciółmi do lasu, nad jeziora.
W mieście życie staje się gorętsze, częstsze wyjścia z ukochanym na romantyczne kolacje do szykownych restauracji i podmiejskich pizzerii...ale na razie zima, wkoło góry śniegu, zawieje i zaspy...stagnacja.
A wracając do facetów...w sumie nie są tacy źli, problem tkwi w tym ze nas kobiet nie rozumieją po prostu i jak im coś na głowę nie spadnie to oczywistych rzeczy nie zauważają :/
Uważajcie na zimowe menu...człowiek w takie mrozy instynktownie sięga po tłuste, sycące potrawy jednak mniejsza aktywność fizyczna poprowadzi do tego że na wiosnę spostrzeżemy że instynkty czasem zawodzą. Tak więc, jeśli większy apetyt to i większy wysiłek fizyczny, niech to będzie chociażby skakanie na skakance, rowerek i brzuszki przed telewizorem czy dłuższy niż zwykle spacer.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz